Jak zauważyliście, na blogu pojawił się nagłówek. I jak? Jest przynajmniej ok? Ponieważ nie mam specjalnych zdolności do tworzenia grafiki komputerowej (nie to że nic nie potrafię, tylko że moje ambicje zdecydowanie przewyższają te umiejętności) ,zabrałem się za robótki ręczne... Dosłownie... I mam nadzieję że nie zinterpretowaliście tego nieco "prowokacyjnego stwierdzenia" inaczej. Wiecie, głodnemu chleb na myśli ;P Wracając do sprawy, stworzenie papierowego modelu nagłówka zajęło mi całe wczorajsze popołudnie. Do tego jeszcze doszła obróbka na komputerze i tak narodziło się to, na co możecie patrzeć. Zmieniła się też nazwa bloga. Stara tak naprawdę nie miała nic wspólnego z tym, co znajduje się na blogu. Nowa nazwa brzmi: "subconscious", co po angielsku znaczy "podświadomość". Dlaczego podświadomość? Bo mieszczą się we mnie dwie osobowości, z czego jedna jest w mojej podświadomości. Wśród ludzi, z którymi mam do czynienia na co dzień jestem spokojny, poukładany, odpowiedzialny, zgodny. Jednym słowem: nudny do bólu. Oczywiście, niekiedy daję się poznać z innej strony, ale to rzadkość. Moja druga strona, można by rzec moje alter ego, to zupełne przeciwieństwo. W środku tak naprawdę jestem zwariowany, uparty, nieodpowiedzialny, nieco dziecinny, czuły i romantyczny. Moje drugie "ja" kryje w sobie moje prawdziwe uczucia i poglądy. Mimo, że wielokrotnie próbowałem je uwolnić, to jednak zawsze finał był taki sam. Co jest przeszkodą? Moja chorobliwa nieśmiałość i lęk przed życiem. Tak jak już pisałem, nie potrafię podejmować decyzji, bo strach jest silniejszy ode mnie. Nie wiem czy kiedyś to się zmieni. Na razie nie wierzę w siebie, w swoje możliwości, choć wiem, że nie jest aż tak tragicznie.
Jeśli chodzi o mamę już jest lepiej. Wiem, że nawet jeśli mnie ochrzania, to robi to, bo mnie kocha i po prostu martwi się. Ja staram się słuchać jej, a ona mnie. I jest dobrze. W szkole też jest już lepiej, nadrabiam sprawdziany i nie robię sobie zaległości. A Pani M? Już nie mam siły pisać, co o tym wszystkim myślę. Po kilku rozmowach ze znajomymi, doszedłem do wniosku, że lepiej będzie, jeśli o niej zapomnę. Wiem, że teraz jest to niemożliwe, ale mam nadzieję, że nastąpi to w miarę szybko. Dlaczego moja decyzja jest taka okrutna? Przemyślałem całą sytuację i ja najwidoczniej w świecie nie kocham jej na tyle, żeby pokonać uprzedzenia. Kiedy na nią patrzę, odlatuje gdzieś cały mój zdrowy rozsądek i tracę wszelką nadzieję. Ja do niej w ogóle nie pasuję. Jesteśmy jak woda i ogień. Ona jest piękna i śmiała, a ja? Dopóki nie otworzę się na świat, nigdy nie będę miał odwagi, żeby ją poznać, żeby z nią rozmawiać. Poza tym mam zbyt dużo do stracenia. Nie burzy się tego, co skrupulatnie się budowało. Mam na myśli szkołę, spokój jaki sobie tam stworzyłem. Ludzie mnie tolerują i to mi wystarcza. Gdyby wszystko wyszło na jaw, nie miałbym już tam życia. Nie wyobrażam sobie trzech lat spędzonych w jej towarzystwie, trzech lat ciągłego cierpienia i rozpamiętywania. Wiem, że będę kiedyś żałował tej decyzji, że będę sobie to wypominał, ale tak naprawdę będzie lepiej. Chcę w to wierzyć. Mam nadzieję, że w końcu się odkocham. Robię to na przekór sobie, na przekór moim uczuciom, ale jak już mówiłem - dziwny ze mnie człowiek...
PS. Piszcie, co myślicie na temat nagłówka. Szczerze.
Wyjątkowo, nie dodaję teledysku. Nadrobię to następnym postem.
nagłówek bardzo mi się spodobał :) Też mam w sobie tak jakby dwie osoby jedna to takie bardziej szalone rzeczy i wogole a druga nudna ale teraz coraz częściej ta piersza u mnie przeważa . Faktycznie czasami nie ma po co się do czegoś pakować .Czasami lepiej jest o kimś zapomnieć niż później cierpieć z jego powodu . Jeszcze gorzej jest jak codziennie tą osobę widujesz . Twoj pomysł co do mojej sytuacji jest dość dobry, ale postanowiłam trochę zaczekać i dopiero w wakacje się z nim spotkać mam nadzieję że wszystko sobie wyjaśnimy .
OdpowiedzUsuńChciałeś to zajrzałam xD. No i zaraz spadam z kompa :((.
OdpowiedzUsuńA nagłówek jest świetny. Musiałeś się napracować. Trochę wiary w siebie Głuptasku ;*. Odezwę się jutro, bo teraz idę w historię. Trzymaj się cieplutko ;D dobranoc ;D
i wyrzuć tę weryfikacje obrazkową, bo sie tylko męczę ;(!!
tak będę raczej w piątek na gg
OdpowiedzUsuńNagłówek jest bardzo fajny, oryginalny i pomysłowy, no i przede wszystkim twórczy, a bądź co bądź, w dzisiejszym świecie na prawdę się to ceni:) Co do notki, to na prawdę wiele osób jest w podobnej sytuacji co Ty. Kryjąc w sobie dwie osobowości, dalece odległe od siebie, często skazują się na katusze w życiu codziennym. Nie potrafią wybić się ponad przeciętność, choć wiedzą, że je na to stać. Miałam kiedyś podobnie. Byłam strasznie nieśmiała, skryta i zamknięta w sobie. A teraz? Jestem całkowitym przeciwieństwem siebie samej sprzed lat, co mnie naprawdę cieszy, choć w niekltórych przypadkach przydałoby mi się trochę opanowania. Jednakowoż nie odbiegając od tematu, życzę Tobie tego samego. Odwagi co do świata! Jesteś super mądrą osobą, szkoda byłoby chować takie atuty w zaciszu własnego pokoju
OdpowiedzUsuńsam nagłówek jest fajny (choć trochę przyduży, ale jeszcze ujdzie), ale tło bloga kompletnie do niego nie pasuje.przy takiej grafice powinno być jednolite, a nie w jakieś wzory.
OdpowiedzUsuńnie rezygnuj zawsze jest warto spróbować!
OdpowiedzUsuńnagłówek jest fajny , oryginalny ;d
OdpowiedzUsuńNagłówek jest genialny! Lubię takie energetyczne kolory :)
OdpowiedzUsuńNagłówek naprawdę ciekawy, ma coś w sobie. Mam podobnie, jestem bardzo uwewnętrzniona, a czasem ciężko mi przekazać innym, co we mnie siedzi. Najważniejsze to brnąć śmiało przed siebie i otaczać się ludźmi, którzy akceptują wszystkie strony naszej osobowości. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńZAJEBISTY NAGŁÓWEK! <3
OdpowiedzUsuńi jeszcze moja taka rada.
zmień tło. albo chociaż zrób troszkę ciemniejsze.
ale to taka moja dygresja. :p
Swietny nagłóweek ! Jak weszła to tak , ej to ten blog.? Echh noo tak , po czcionce poznałam.. Taak dawno odwiedzałm blogii <3
OdpowiedzUsuńFajny, oryginalny nagłówek. Zmiany są dobre, czasami bardzo potrzebne - nie tylko te na blogu;) Może warto się odważyć i jednak coś zdziałać jeśli chodzi o tę dziewczynę, o której piszesz?;)
OdpowiedzUsuńM.
Nawet nie wiesz ile przyjemności sprawiłeś mi swoim komentarzem. Nie chcę wyjść na jakąś megalomankę, tudzież rozpieszczoną egoistkę, która do szczęścia potrzebuje kilku miłych słów, ale po prostu uśmiech sam garnie się na twarz :)
OdpowiedzUsuńCo do Twojej sprawy zajmującej zapewne każdy obszar Twoich myśli, to wiem i rozumiem co czujesz, dlatego też trzymam kciuki za pozytywne zakończenie tejże sprawy, ponieważ wiem jakie to istotnie w życiu każdego młodego człowieka. Chyba nie ma nic wspanialszego niż szczęśliwe zakochanie. Być może właśnie dlatego u mnie pojawiła się ów notka o marzeniach. Sama marzę, chyba czasami za dużo, przez co wydaje mi się, że moje ciągłe myśli o najwspanialszym, męskim uśmiechu, odpychają ode mnie spełnienie tych marzeń, a tego przecież nie chcę. Każdy z nas zasługuje na szczęście i bycie spełnionym człowiekiem, a nic nie pomoże w tym bardziej, niż pomyślne spełnienie naszych fantazji :)
Oj kochany Ty, kochany <3 xD dodaj cos nowego;*
OdpowiedzUsuńCoś Ty, nie mam o co być zła! I życzę Ci dużo uśmiechu i spełnienia. I przede wszystkim powodzenia w porządkowaniu rzeczywistości ;)
OdpowiedzUsuńNo i pięknie Ci dziękuję za miłe słowa! :))
Odpisałam u siebie, ale jako że nie jestem pewna czy sprawdzisz, to piszę i tutaj. Pozdrawiam! ;*
niby tak, ale z wyjazdami będę miała trochę problem bo całe lato trwa rekrutacja na studia...
OdpowiedzUsuńMi się wydaje, że jednak ideały istnieją, choć każdy postrzega inaczej. Przez moje życie przewinęło się kilku chłopaków, którzy przez resztę dziewczyn postrzegani byli za cud i miód męskiego grona, jednakowoż We mnie nie wzbudzali żadnych większych uczuć. Z kolei dwa lata temu pojawił się chłopak, z którym przez rok miałam taką, a nie inną styczność i po prostu się zakochałam. Tak prawdziwie, bezgranicznie i bezwarunkowo. Teraz nasze drogi się rozeszły, nie ukrywam, że z obopólnej winy, ale rozeszły. Od tego czasu każdego osobnika płci przeciwnej porównuję do niego. W każdym innym chłopaku staram się dojrzeć cechy mojego lubego. Czasem boje się, że to obsesja, ale w takie coś się niestety wpakowałam. U każdego innego chłopaka dostrzegam jakieś wady, jakieś niepotrzebne mankamenty w charakterze, czy sposobie bycia. U mojego wymarzonego każda wada była rozkoszną cechą. Wszystko w nim uwielbiałam i nadal uwielbiam, a jednak nie powinnam, bo dla nikogo nie przynosi to pozytywnych skutków ..
OdpowiedzUsuńJednak kończąc swój typowo subiektywny monolog odnoszący się właściwie w całości do moich osobistych wzlotów i upadków, chciałam się z Tobą zgodzić, że warto walczyć o szczęście, jakkolwiek trudna miałaby być ów walka. Ja nie walczyłam i być może skazana jestem na wieczną alienację. Dopóki walczymy, jesteśmy zwycięzcami :)
właśnie dlatego idę do Technikum ;d
OdpowiedzUsuńJak czytam co o sobie mówisz to mam wrażenie, że to mnie, a nie siebie opisujesz.
OdpowiedzUsuń